{:pl}Czekanie{:}

{:pl}Całe życie na coś czekałam.

Gdzieś w sobie widziałam w taki sposób rozgrywające się sceny, więc skąd to zaskoczenie, kiedy się w końcu objawiły? 🙂 . I zawsze tak jest. Wiem, każdy wie gdzieś tam, że nieuniknione musi się wydarzyć. A jednak bronimy się przed tym, wkracza umysł i pozwalamy sobie na bycie w dramacie. Tak było. Jakże w wielu takich dramatach chciałam brać udział. Nurzałam się w nich, mając się za niezwykle dzielną i silną.
Dumna powtarzałam, że sama zawsze wstaję z kolan.
Tak wiele razy czekałam na spełnienie, na prawdziwą Miłość, której szukałam w innych oczach, we własnych widząc jej brak, brak miłości do samej siebie. Obdarzanie innych wszystkim czym chciałam sama być wypełniona, a nie byłam w stanie wtedy tego zobaczyć.
Czekałam też na lepsze chwile, na siebie doskonalszą i świat gotowy na moje przesłanie.
I co? I nic? 🙂
Teraz, nie czekam już na nic, wiem, że Doskonałość zawsze była Obecna we mnie i Świat jest równie doskonały jak ja. Ludzie nie potrzebują niczego więcej niż właśnie doświadczają.
I to odkrycie przynosi mi spokój. Ciszę, która w swej bezwarunkowości jest taką stałą niewidzialną platformą dla tej osoby, która jeszcze czasami się przejawia w tym doświadczeniu.
O czekaniu jeszcze chciałam powiedzieć tyle, że te stare zapisy, to wszystko co stłumione, może chwilami wyleźć z ukrycia i zupełnie niadekwatnie do obecnej sytuacji bronić się przed tym co się wydarza. Bronić się przed tym co ma symptomy wszelkiego czekania, może objawić się jako wyzwalacz, tego co kiedyś było naszym wyrokiem, tego co tak mocno nas owinęło tak gęstą warstwą iluzji. U mnie pociąga to za sobą mocny schemat odpychania słowami, wypierania tego co jest, aby nie pozwolić rzekomemu Komuś na decydowanie o moim pozornym życiu. Nie pozwolić na wpisywanie mnie w swoje widzenie i scenariusze, moją konieczność dopasowywania się do nich.
I to wszystko jest starą opowieścią, która chce sprawdzić, czy dam się wciągnąć jeszcze raz w nią. Lecz nie ma tu takiej sceny, na której chciałabym zagrać jeszcze raz.
Co robię? Patrzę na to. Patrzę z Miłością na wszystko co przychodzi, nawet jeśli czasami czuję się zniesmaczona samą sobą przez chwilę i zaskoczona tym co robię.
Wiem, że Osoba nigdy nie bedzie doskonała, ale dużo głębiej jest Coś, co nie potrzebuje potwierdzenia czegokolwiek, Coś co nigdy na nic nie czeka. Po prostu Jest.
Ciche, bezinwazyjnie przyjmujące. Nie szukające sztucznych problemów i nie posiadające żadnego lęku. To coś nie może niczego spieprzyć. I niczego zrobić lepiej niż Jest.
To Coś jest poza wszelkim koncepcjami wczoraj, dzisiaj, czy jutra.
Właśnie Temu oddaję się w całości, wiedząc , że nie muszę zasłużyć na tą Miłość.
Jestem tą Miłością. Dokładnie tak jak każdy z nas. No cóż 🙂
Przytulam IMG_2076{:}

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s